Jestem Przemysław Sajewski, farmaceuta, aptekarz... W razie pytań służę: przemek*małpa*aquavitae.com.pl
Przemek Sajewski

Utwórz swoją wizytówkę

Blog > Komentarze do wpisu

Ile kosztują "leki za grosz" ?

 

Udostępnij

 

Niezwykle łatwo natknąć się na reklamę apteki, która oferuje tzw. "lek za grosz". Jak pewnie wielu z nas zdaje sobie sprawę w żadnej z gałęzi handlu nie ma nic za grosz, ale w aptekach - tam gdzie są przecież DROGIE LEKI o dziwo takie rzeczy się spotyka. Nie dotyczy to leków, za które pacjent wnosi pełną 100% odpłatność, ale tylko refundowanych, gdzie odpłatność za miesięczną kurację wynosi ryczałt czyli 3,20 pln. Od strony apteki rezygnacja 3,19 pln nie jest zbyt wielkim wydatkiem ( 3,20 - 3,19 = 1 grosz ), zwłaszcza przekładając to na tzw. "nośnik marketingowy", a dla pacjenta każda oszczędność to już coś. Nie chcę dzisiaj skupiać się na mechanizmie, ale na tym jak osoba kupująca odbiera towar, który kupuje za grosz, czyli inaczej "dostaje za darmo".

Oczywiście, nie możemy zapomnieć o najważniejszym fakcie, że taki "lek za grosz" kosztuje refundatora ( w linii prostej nas wszystkich ) od ok. 100 pln do często nawet kilku tysięcy pln.

Media ciągle alarmują, że leki mają być jeszcze droższe, więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby przestraszony pacjent ( strach przed końcem promocji "za grosz" ) zaopatrzył się w większą ilość recept u kilku lekarzy ( o dziwo mimo kolejek po kilka miesięcy do specjalisty, nie stanowi to dla większości pacjentów żadnego problemu ) i zadowolony zaopatrzy się w zapasy nawet na kilka lat. Prawie pół wieku komunizmu siedzi w ciąż w nas w postaci kupowania na zapas i gromadzenia tego... Niestety bardzo często zdarza się, że lek się przeterminuje, lekarz dokona zmiany kuracji, albo niestety pacjent po prostu umrze ( każdy pracujący w aptece spotkał się przynajmniej raz z workiem leków przyniesionym do apteki przez rodzinę nieboszczyka ), a więc pieniądze wydatkowane z budżetu na takie leki są po prostu zmarnowane.

Drogi Czytelniku, "lek za grosz" nie jest patologią dlatego, że aptek nie stać na te 3,19 pln, ale dlatego, że ABSOLUTNIE żaden pacjent nie zdaje sobie sprawy z rzeczywistej ceny leku, dla niego jest to prostu coś co dostał za grosz, a więc tak naprawdę nie stanowi to żadnej wartości - a właśnie odpłatność ryczałtową ustanowiono po to, aby nie dopuścić do takiej sytuacji i aby pacjent zdawał sobie sprawę z poniesionego minimalnego wydatku. Ponad 90% leków przynoszonych do mojej apteki w celach ich utylizacji stanowią preparaty refundowane i niestety znajdujące się na listach leków za grosz. Czasami zadaję sobie trud przeliczenia ich rzeczywistej wartości i idzie to w grube tysiące, które lądują w piecach... Warto sobie uświadomić też, że większość pacjentów nie poczuwa się do tego, aby leki przynieść do apteki i wywala je po prostu do śmietnika i w tym wypadku znów gros stanowią leki refundowane.

"Leki za grosz" to środki, które mogłyby być przeznaczone na nowe, niestandardowe terapie; wprowadzenie na listy leków refundowanych nowych cząstek; spożytkowane na zmniejszenie kolejek do specjalistów; sfinansowanie nad wykonań w szpitalach i wiele innych rzeczy, a tak znajdują się na wysypiskach ponieważ kosztowały tylko "grosz"...

Oryginał ukazał się w Medical Tribune

wtorek, 30 marca 2010, przemek34

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Tomasz Kloc, 188.117.135.*
2010/03/30 23:01:41
Przemku ! Z bardzo duzym zainteresowaniem przeczytałem i wysłuchałem Twoje dokonania. To że Twoje komentarze są cięte , szybkie i trafione wiedziałem już wcześniej.
Masz jeszcze jeden dar. "edukacyjno-pijarowski". W prostych i zrozumiałych dla przecietnego pacjenta słowach tłumaczysz zawiłosci i paranoje naszego systemu zdrowotnego, przedstawiasz absurdy z jakimi sie borykamy na codzien chcąc jak najlepiej wykonywać nasz zawód. Szacuneczek.
Sajewski na rzecznika prasowego samorządu aptekarskiego . Świadomie nie piszę narzecznika NIA , bo ta instytucja to tylko kółko wzajemnej adoracji. Może poprosimy Stacha o przedruk Twoich artykułów w naszym, śląskim Apothekariusie.
Pozdrawiam Tomek