Jestem Przemysław Sajewski, farmaceuta, aptekarz... W razie pytań służę: przemek*małpa*aquavitae.com.pl
Przemek Sajewski

Utwórz swoją wizytówkę

Blog > Komentarze do wpisu

"Leki zabijają"

 

Udostępnij

 

Tę straszną prawdę polskie media odkryły jesienią 2006 roku w chwili wybuchu tzw. afery corhydronowej. Jest to tak samo odkrywcze jak stwierdzenie, że „życie prowadzi do śmierci”, i wplata się w tragiczny obraz mediów, że najlepszą wiadomością jest ta, która najlepiej się sprzeda, czyli nieważne są fakty, ważne, by ludzie to kupili. Dla przypomnienia, gdy w kilkunastu ampułkach leku Corhydron znaleziono skolinę, media od razu zaczęły poszukiwać zgonów, które można podciągnąć do tego tematu. Nie chcę absolutnie żartować z tragedii rodziny zmarłego, ale trzeba mieć dużą wyobraźnię, aby przedstawić śmierć 80-letniej osoby, która czuła się bardzo źle przez wiele dni, jako nagły zgon ZDROWEJ osoby pod wpływem natychmiastowego działania leku zwiotczającego mięśnie!!! Informacja medialna żyje około 24 godzin, niestety podana w sposób zmanipulowany i niezrozumiały (kupujemy tytuł, nie treść) żyje w głowach wielu osób (najczęściej zmieniona o 180 stopni) latami. Oto przykład: odebrałem kilka telefonów od osób, które po użyciu maści z hydrokortyzonem bardzo zaniepokoiły się o swoje zdrowie i życie... Ostatnio media sprzedają informację na temat ziołowych preparatów na potencję, które mogą powodować zgony, ponieważ zawierają syldenafil. W żadnym artykule autor nie pokusił się o informację, że substancja może być stosowana tylko pod kontrolą lekarza (na receptę) w celu wykluczenia przeciwwskazań do jej stosowania, a co za tym idzie, działań niepożądanych, które to dopiero mogą być szkodliwe – prosta i czytelna informacja o walorach edukacyjnych, a nie wzbudzająca panikę. Za bardzo szkodliwe uważam podawanie przez media informacji o morderczych lekach w sytuacji, gdy cokolwiek zostanie wstrzymane bądź wycofane (rozróżnienie tej informacji dla polskiego dziennikarza to już wyższa szkoła jazdy) z rynku. Nic wspólnego z rzetelnością, etyką itd. nie ma news o tym, że wycofano produkt żywieniowy dla niemowląt, ponieważ może być szkodliwy, w sytuacji gdy sprzedaż takiego mleka jest wstrzymana do czasu wyjaśnienia błędu słownego, który znalazł się na ulotce. Nie mogę tego nazwać inaczej niż głupotą, która powoduje, że tysiące matek pluje sobie w brodę z powodu „podania trucizny” dziecku, a telefon apteki zaczyna przypominać gorącą linię, a my, farmaceuci, mamy niemały problem nie tylko z wyjaśnieniem sprawy, ale przede wszystkim z uspokojeniem spanikowanych rodziców. W żadnym z ostrzegawczych artykułów nie padło pytanie, jak to się stało, że te „zabijające preparaty” znalazły się na rynku, nikt nie zająknie się nad tym, że internet i bazary pełne są takich produktów, a Polska staje się powoli miejscem, w którym da się sprzedać każdy śmieć i na tym zarobić. W epoce zrównania leku z każdym innym towarem na „wolnym rynku” nie widzi się informacji o jego szkodliwości, a koduje tylko tę, że jego zażycie dokona cudów. I nagle okazuje się na kilka chwil, że leki potrafią też (często głównie) szkodzić. Gdyby rzeczywiście ktoś pokusił się o zbadanie, ile osób traci w Polsce zdrowie i życie na skutek niewłaściwego stosowania leków, otworzyłby prawdziwą puszkę Pandory. Na razie mamy tylko, wprowadzające więcej złego niż dobrego, informacje znane od tysiącleci, że leki zabijają”...

 

Oryginał ukazał się w Medical Tribune

piątek, 01 października 2010, przemek34

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: