Jestem Przemysław Sajewski, farmaceuta, aptekarz... W razie pytań służę: przemek*małpa*aquavitae.com.pl
Przemek Sajewski

Utwórz swoją wizytówkę

Blog > Komentarze do wpisu

Ustawa refundacyjna czyli "larum grają"...

 

Udostępnij

 

Ministerstwo Zdrowia przekazało do konsultacji społecznych projekt ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych. O ile proponowanych jest tam kilka absurdalnych zapisów jak: podpisywanie z NFZ umów przez kierowników aptek, a co za tym idzie wzięcie przez nich na siebie ogromnej odpowiedzialności finansowej, kiedy w większości przypadków właścicielem i sternikiem działań apteki jest przysłowiowy rzeźnik, czy też zdjęcie całkowitej odpowiedzialności za błędnie wystawioną receptę z lekarzy i przerzucenie jej tylko i wyłącznie na aptekę !!! Ja pragnę jednak skupić się na tych propozycjach, które dla mnie wydają się być rozsądne, chociaż z tego co słyszę jestem w mniejszości. Propozycja zmniejszenia marży hurtowej na leki refundowane z 8,1% do 5% co ma wg przeciwników doprowadzić do tego, że hurtownie zabiorą aptekom rabat bądź skrócą terminy płatności, co pociągnie za sobą upadek tych drugich. Moim zdanie bardzo słusznie, ponieważ aptek na rynku jest za dużo to raz, a po drugie dodatkowy pieniądz służył tylko i wyłącznie do rozdawnictwa. Nie muszę dodawać, że większość tzw. podmiotów sieciowych, pozbawionych jakiegokolwiek majątku trwałego, o minimalnym kapitale zakładowym, a do tego zadłużonych na prawo i lewo, funkcjonuje tylko dzięki tym 630 mln, które mogą być zaoszczędzone przez płatnika.

W skrócie te dodatkowe pieniądze w większości przypadków służyły tylko do gry rynkowej i to tej najprostszej ( jeśli nie prostackiej ) czyli obniżania cen. No i zgodnie z logiką, jaka może być odpowiedź ustawodawcy na fakt, że z każdego miejsca Polski na ulicę Miodową napływały informacje o tym jak dużo apteki mają pieniędzy, że prowadzą ciągłe akcje obniżania cen leków refundowanych, czy też płacenia pacjentom od 10 do nawet 500 pln za realizację recepty. Skoro mieliście za dużo, to wam zabierzemy, był złoty róg i go nie ma jak w „Weselu”.

A co ma do tego tytułowe larum? Ano, to że pojawił się już się chór obrońców tzw. małych aptek rodzinnych, które mają na tym stracić i w efekcie zbankrutować. Oczywiście, że dotknie to aptek, dla których jedynym zyskiem jest rabat z hurtowni, tyle że te podmioty prędzej czy później i tak by upadły, a na chwilę obecną ciągną cały rynek w dół. No, ale wracając do obrońców małych aptek, nagle stały się nimi niektóre ogólnopolskie media, na łamach których zawsze wskazywano wyższość aptek sieciowych nad małymi, rodzinnymi; które to były przedstawiane jako ostoja zacofania, broniąca sektora aptecznego przed „niewidzialną ręką rynku”. Również pani Paulina Kieszkowska-Knapik partner w Kancelarii Prawnej Baker & McKenzie, nagle pochyla się ( po raz pierwszy w swoich wypowiedziach ) nad kondycją finansową małych polskich aptek !!! Ani, to nagła zmiana poglądów, ani hipokryzja, a po prostu zimna kalkulacja, że może uda się za pomocą propagandy strachu wpłynąć na tych, którzy tych zmian domagali się do tej pory. Podsumowując, chcę napisać, że mimo całych swoich ułomności projekt, jeśli zostanie uchwalony, może choć w części wyeliminować patologie na rynku aptecznym, które w większości przypadków finansowane są ze środków, o które to płatnik się upomina. No i jeszcze jedno, w końcu jest szansa, że obniżkę cen leków przestaną finansować hurtownie i apteki, a wróci ta kwestia do adresata czyli producenta. Aptekarze zaś powinni w końcu zrozumieć, że nigdy nie znajdą w żadnej ustawie TYLKO korzystnych zapisów, ale zawsze będzie coś za coś...

 

Oryginał ukazał się w Medical Tribune

środa, 10 listopada 2010, przemek34

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: