Jestem Przemysław Sajewski, farmaceuta, aptekarz... W razie pytań służę: przemek*małpa*aquavitae.com.pl
Przemek Sajewski

Utwórz swoją wizytówkę

Blog > Komentarze do wpisu

Ważny interes państwa...


Udostępnij


Jest to zapis, który w wyjątkowych sytuacjach powoduje, że wprowadzony akt normatywny zaczyna dokładnie w momencie jego ogłoszenia (ustawa dokładnie precyzuje, że akt wchodzi w życie dopiero po co najmniej 14-dniowym vacatio legis). Od dłuższego czasu każde rozporządzenie stworzone w Ministerstwie Zdrowia, sprytnie, za pomocą komputerowej funkcji kopiuj/wklej, opatrzone jest właśnie tą klauzulą, dzięki czemu obowiązuje od momentu jego ogłoszenia. Zaczęło się już w grudniu ubiegłego roku, kiedy podpisano rozporządzenia refundacyjne dosłownie kilkanaście minut przed godziną 24.00, od której to zaczęły obowiązywać. Oczywiście był to nawet BARDZO „ważny interes państwa”, tyle że zdarzył się on w roku 2010 jeden raz, a zgodnie z ustawą ten interes obligatoryjnie musi wydarzyć się cztery razy w ciągu jednego roku!!! Kompletną bezmyślnością nazywam natomiast fakt, że apteki musiały przecenić swoje stany magazynowe kilka dni przed 2011 rokiem, od którego początku zaczynały obowiązywać nowe stawki podatku VAT. Obie zmiany można było połączyć ze sobą, tyle że na to już zabrakło komuś inteligencji. Dodatkowo naruszyło to zasady naliczania VAT, a przede wszystkim podstawową zasadę tego podatku, czyli jego neutralności dla przedsiębiorstw ( z uwagi na ceny urzędowe była to strata dla aptek ), i zaowocowało skargą do KE.

Do kuriozum doszło zaś 2 lutego bieżącego roku, kiedy to o godzinie 14.02 zostało ogłoszone rozporządzenie obowiązujące z minutą jego publikacji ( kopiuj/wklej ), w skrócie dotyczące leków recepturowych. Dodatkowo rozporządzenie zawiera błędy. Najjaskrawsze to określenie ceny wykonania leku jako brutto, a surowce wymienione w farmakopei i podstawa receptury przestały być refundowane. Efekt był taki, że o godzinie 14.03 wszystkie apteki zaczęły łamać obowiązujące rozporządzenie, a po kilku godzinach, w przypadku jeśli jakimś cudem aptekarze dowiedzieli się o tych zmianach, przestali oni przyjmować do realizacji recepty na leki robione, ponieważ nie byli w stanie wykonać ich zgodnie z obowiązującym prawem. Również oprogramowanie apteczne nie było do tego kompletnie przygotowane. Nie wypada mi zapomnieć o tym, że poprzednie rozporządzenie przestało obowiązywać we wrześniu ubiegłego roku i tak na dobrą sprawę od tego czasu receptura apteczna pozbawiona była podstawy prawnej, a gdyby środowisko aptekarskie miało w sobie choć ułamek ikry Porozumienia Zielonogórskiego, to przez ten czas nie powinno się wykonywać żadnych recept. Chociaż gwoli sprawiedliwości trzeba napisać, że może nie chodziło o brak ikry, ale po prostu o dbałość o pacjenta… Ten ważny interes państwa ( ja bym napisał nieudolność, dyletanctwo, a wręcz głupota urzędników Ministerstwa Zdrowia ) wprowadza nie tylko chaos i paraliż pracy aptek, ale przede wszystkim powoduje zagrożenie dla życia i zdrowia pacjentów. No, chyba że w interesie naszego państwa jest, aby pacjentów było jak najmniej, a patrząc na to, co się dzieje z polityką lekową, niedługo stanie się ona synonimem słowa „eutanazja”...

Oryginał ukazał się w Medical Tribune.

 

 

środa, 09 marca 2011, przemek34

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2014/08/21 17:18:45
Zastanawiam się przy tym, czy izoterma jest poprawnym terminem by określać te przypadłości...z wydźwiękiem artykułu się jednak zgadzam :)