Jestem Przemysław Sajewski, farmaceuta, aptekarz... W razie pytań służę: przemek*małpa*aquavitae.com.pl
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
Ulubione
Przemek Sajewski

Utwórz swoją wizytówkę

Farmacja

poniedziałek, 02 sierpnia 2010

 

Udostępnij

 

Pogoda w Polsce nie rozpieszcza, więc w poszukiwaniu słońca wybrałem się z rodziną do tureckiej Anatolii, a że choroby zawodowej ciężko jest się pozbyć, więc jak zwykle nie mogłem opanować się od obejrzenia miejscowych placówek prowadzących detaliczny obrót lekami. Nie mogę jednak nie wspomnieć o fakcie, że przez dwa tygodnie laptopa włączyłem jedynie cztery razy!!! Ale wracając do aptek, w większości wypadków były to niewielkie lokale ( wg. prawa tureckiego minimum 35 metrów ), o temperaturze zdecydowanie wyższej niż na zewnątrz ( grubo ponad 30 stopni ), sprzątane dosyć rzadko. Pierwszy stół, a raczej biureczko zawalone było starymi gazetami ozdobionymi dodatkowo popielniczką, której zawartość była bez przerwy uzupełniana przez farmaceutę ( ew. inną osobę zatrudnioną w aptece ). Największe wrażenie zrobiły jednak na mnie witryny i wystawy apteczne. Główne miejsce zajmowały na nich ( w zasadzie smażyły się w słońcu ) leki na potencję, tabletki antykoncepcyjne i wczesnoporonne, oraz masa sterydów – wszystko oczywiście dostępne bez recepty i to w sposób jak najbardziej jawny. O dziwo nie dotyczy to tylko aptek na prowincji, ale również placówki zlokalizowanej na międzynarodowym lotnisku blisko milionowej Antalyi, gdzie uprzejmie poinformowana mnie, że przy większym zakupie mogę liczyć nawet na gratisowe opakowanie. Jak wiadomo Turcja jest największym bazarem świata jeśli chodzi o możliwość nabycia tzw. „podróbek”, dotyczy to również rynku leków i niestety ten piękny kraj stanowi główne ogniwo w produkcji, dystrybucji i transferze nielegalnych „leków”. Tylko w 2008 roku aresztowano blisko 150 osób związanych z tym procederem, co samo w sobie powinno obrazować skalę tego zjawiska. Mimo, tego ilość osób korzystających z możliwości nabycia „leków” bez recepty, dodatkowo dużo taniej jest ogromna. Oczywiście nie mogę nie wspomnieć również o ciekawostce jeśli chodzi o reklamę apteki. W pewnym momencie na niebie nad plażą pojawił się olbrzymi banner, przypięty do spadochronu ciągniętego za motorówką, który informował o możliwości nabycia w jednej z nich promocyjnych opakowań „niebieskich pigułek” w specjalnej okazyjnej cenie. Prawo tureckie nie ogranicza ilości aptek w zależności od demografii, bądź też oddalenia od siebie, a więc w atrakcyjnych lokalizacjach są one praktycznie na każdym rogu ulicy, natomiast z dala od miejsc odwiedzanych przez turystów ciężko jest trafić na jakąkolwiek. Nie można się oprzeć wrażeniu, że na negatywny obraz jaki przedstawiają odwiedzone przeze mnie tureckie apteki ogromny wpływ ma „niewidoczna” ręka rynku i to wolnego rynku. Z drugiej strony nie dane mi było zobaczyć jak wyglądają apteki w aglomeracjach Stambułu, czy też Ankary, ale jak dobrze wiemy to właśnie w głównych miastach obraz jest krańcowo odmienny od reszty... W każdym razie każdego zachęcam do odwiedzenia tego pięknego i interesującego kraju, kontaktu z turecką kuchnią i refleksji czy czasami apteki w Polsce nie zmierzają w tamtym kierunku...

 

Oryginał ukazał się w Medical Tribune

 

Udostępnij

 

Kilka dni temu ruszyła akcja edukacyjna dla pacjentów leczących się na nadciśnienie. W skrócie wygląda to tak, że powinni zarejestrować się w serwisie internetowym, podać swój numer telefonu, a sms przypomni im o konieczności przyjęcia leku, ale tylko raz dziennie w godzinach porannych. O ile idea jest jak najbardziej słuszna, to jednak od razu mam skojarzenia odnośnie nieśmiertelnej „Seksmisji” i „weź pigułkę”. Od zawsze stoję na stanowisku, że brak edukacji pacjentów odnośnie świadomego przestrzegania zaleceń lekarskich jest jedną z głównych przyczyn marnowania środków w polskiej służbie zdrowia. Niestety sms tego załatwi, ponieważ najpierw pacjent musi mieć świadomość tego, że nie przestrzega zaleceń lekarskich i jakie negatywne skutki to niesie, następnie wejść do sieci, wypełnić formularz itd. Złośliwie, można też zapytać o to kto przypomni o zabraniu ze sobą komórki lub jej naładowaniu. Czyli inaczej akcja jest skierowana do pacjenta świadomego, wyedukowanego i rozumiejącego to, jak ważne w całościowej terapii jest przyjmowanie każdej dawki leku. Natomiast ten, który olewa zalecenia swojego lekarza na 100% nie pojawi się w tym serwisie. To jak na chwilę obecną przejawia się „handel lekami” sprowadziła je do poziomu normalnego towaru, który postrzegany jest przez konsumenta/pacjenta jak bułka, czy też „mąka szymanowska”, a więc w jego oczach nie różni się niczym od tego co konsumuje mając na to po prostu ochotę. Moim zdaniem akcja ta powinna być skierowana przede wszystkim do lekarzy i aptekarzy, aby oni mogli prosto i w krótkich słowach uświadamiać pacjentów jak ważne jest ( nie tylko w leczeniu nadciśnienia ) regularne stosowanie zaleconych leków. Do każdego opakowania leków powinna być dołączona zrozumiała i czytelna informacja zwracająca uwagę na ten problem. Przychodnie są też odpowiednim miejscem, aby znajdowały się tam plakaty przypominające o regularnym przyjmowaniu leków i uzasadniające dlaczego, a nie jedynie reklamujące te leki. Dopóki najważniejszym zadaniem aptek pozostanie sprzedaż leków w jak najniższych cenach, nigdy nie pojawi się w nich opieka farmaceutyczne, której jednym z głównych założeń jest właśnie edukacja pacjenta i monitorowanie stosowania się do zaleceń lekarza. Nie mogę też pominąć faktu, że na normalnych rynkach to właśnie apteki pełnią najważniejszą rolę edukacyjną w łańcuchu ochrony zdrowia. Taki sms może być dopełnieniem całości akcji, ale w tym wypadku stanowi główne jej założenie. Z drugiej jednak strony muszę przyznać, że warto mimo wszystko, aby takich akcji było jak najwięcej, ponieważ raz, że każdy uczy się na błędach, a dwa problem w końcu zacznie być widoczny. Dodatkowo warto sobie uświadomić, że nie jest możliwa żadna „reforma służby zdrowia” ( bez znaczenia co kto przez to rozumie ) bez zwrócenia uwagi na poziom edukacji zdrowotnej pacjentów.

 

Na koniec posłużę się parafrazą: ktoś postanowił walczyć z analfabetyzmem, niestety walka nie polega na nauce czytania, ale na przypominaniu, że książki powinno się czytać.

 

Oryginał ukazał się w Medical Tribune